Facebook
Facebook
YouTube
prześlij
RSS

Pod koniec ubiegłego roku Burmistrz Pułtuska pojął decyzję o dokończeniu termomodernizacji budynku przy ulicy 17 Sierpnia 58, jednego z grupy czterech tzw. bloków poniemieckich. Rzecz jasna wraz
z termomodernizacją rozpoczęła się rewitalizacja tego obiektu. Inwestycja wiąże się z niemałym wysiłkiem finansowym Gminy. Sam koszt robót termomodernizacyjnych został wyceniony na kwotę 197.777,76 zł,
a jego źródło stanowią wyłącznie środki z dochodów własnych, ze względu na to, że blok nawet po ociepleniu nie spełniałby obowiązujących współczynników przenikania ciepła, jakie pozwoliłyby na ubieganie się o dofinansowanie. Wprawdzie termin zakończenia robót przewidziano na dzień 30 maja 2020 r., ale już dzisiaj wiadomo, że z uwagi na łagodną zimę prace zostaną zakończone co najmniej
2 miesiące przed terminem. W ramach zadania wykonane będą następujące prace: docieplenie fundamentów, ścian zewnętrznych, cokołu, wymiana części okien i drzwi balkonowych, obróbek blacharskich, montaż daszków poliwęglanowych, ułożenie opaski z kostki betonowej, montaż okładzin schodów i podjazdu dla wózków, instalacji odgromowej, docieplenie skosu klatki schodowej, stropu poddasza i połaci dachowych, roboty malarskie oraz wywiezienie i utylizacja materiałów rozbiórkowych.
W połowie ubiegłego roku, w budynku zainstalowano nowoczesny węzeł i przyłącze ciepłownicze,
a obecnie trwają prace przygotowawcze mające na celu podłączenie mieszkań do sieci c.o. i c.w.u.
To bardzo rozsądna proekologiczna polityka eliminowania kolejnych indywidualnych pieców niespełniających wymogów środowiskowych.

Dzisiaj widać pierwsze pozytywne efekty wykonanych prac. Budynek pięknieje i zachwyca swoim nowym wyglądem. Ktoś wreszcie po 75 latach od zakończenia II wojny światowej wykonał pierwszy właściwy krok w dobrym kierunku. Aż chciałoby się aby wszystkie „bliźniacze” budynki w okolicy osiągnęły taki stan.

A oto geneza powstania i krótka historia osiedla.

Już we wstępnej fazie okupacji hitlerowskiej w 1939 roku Pułtusk został włączony do III Rzeszy. W czasie
II wojny światowej przez dłuższy czas funkcjonował pod nazwą Ostenburg. Stał się stolicą niemieckiego okręgu administracyjnego określonego zbieżną nazwą – Der Landkreis Ostenburg. Patrząc z perspektywy przejmowania władzy na całe „tysiąclecie” i dalszych planów aneksyjnych okupanta zaistniała potrzeba zbudowania w mieście osiedla dla rodzin urzędników i żołnierzy, którzy zostali powołani do sprawowania rządów w nowo utworzonym okręgu. Osiedle powstało w latach 40. XX w. z myślą o utrwalaniu władzy faszystowskich Niemiec. Nowa dzielnica, zresztą tak jak to zostało wcześniej odgórnie przemyślane dla tego rodzaju inwestycji wspierających rozwój nowej sieci administracyjnej, miała pełnić funkcję przedmieścia-ogrodu (określana była mianem Die Gartenvorstadt). Zróżnicowany rozkład oraz powierzchnie mieszkań dopasowano do potrzeb różnych grup użytkowników. Budynki oraz wyposażenie mieszkań jak na owe czasy były bardzo nowoczesne. W jednopiętrowych ceglanych, aczkolwiek otynkowanych obiektach znajdowały się piwnice oraz duże użytkowe poddasza. Osiedle wzniesione przez okupanta, przy wykorzystaniu taniej siły roboczej więźniów i zniewolonej miejscowej ludności, wyróżniało się cechami typowymi dla ówczesnych osiedli niemieckich. Budynki zostały przykryte ostro nachylonymi dwuspadowymi dachami z czerwonej dachówki. W połaciach dachowych zamieszczono liczne lukarny doświtlające poddasza. Domy usytuowane były kalenicowo wzdłuż równoległych ulic. Osiedle mieszkalne posiadało interesujący zwarty układ przestrzenny, który wraz z formą architektoniczną budynków nadawał temu miejscu iście kameralny charakter. Na tyłach domów znajdowały się ogrody i rabaty do upraw warzywnych. Jeszcze w pierwszych latach po wojnie osiedle robiło duże wrażenie: zadbane, pośród bujnej zieleni; było podziwiane przez przyjezdnych.

Zmierzch świetności i upadek bloków poniemieckich rozpoczął się jeszcze w okresie PRL-u.
Po zakończeniu działań wojennych i opuszczeniu miasta przez Niemców rozpoczęło się ponowne, zazwyczaj dość przypadkowe, zasiedlanie bloków. Niestety, nowi mieszkańcy na ogół nie dbali o stan techniczny obiektów, a już w latach 70. XX w. zaczęli masowo przeprowadzać się do nowych lokali, do budynków posiadających centralne ogrzewanie, ciepłą wodę i były symbolem lepszego statusu materialnego. W blokach poniemieckich pozostawali tylko ci, którzy nie mieli szans na mieszkania spółdzielcze czy zakładowe. Z czasem budynki przedstawiały coraz bardziej żałosny obraz. Oczywiście były próby ich ratowania, ale zwykle chodziło o jakieś doraźne remonty. Gdzieś naprawiono dziurawy dach, w innym miejscu wymieniono rury kanalizacyjne lub fragment instalacji elektrycznej, lecz to wcale nie zmieniało ponurego obrazu rzeczywistości. Wyróżnia się jeden zmodernizowany fragment budynku przy ul. Traugutta 23, przebudowany wyrywkowo po pożarze. Jednak poza tym w starzejącym się osiedlu nie dokonywano poważniejszych modernizacji, przez co jeszcze szybciej zaczęło ono przegrywać ze standardami obowiązującymi w nowo powstających budynkach mieszkalnych. Obecnie pomieszczenia
w blokach poniemieckich są podzielone w taki sposób, że niekiedy nawet trudno się zorientować które należy do jakiej rodziny i dlaczego. Serce się kraje, jak się widzi jak bardzo owe budynki zostały „nadgryzione zębem czasu”.

Nie da się ukryć – na razie dzielnica jest w opłakanym stanie i wymaga rewitalizacji. Bardzo dobrze więc, że na osiedlu zaczęło się dziać coś dobrego. Daje to nadzieję na zmianę wizerunkową pozostałych budynków.

Opis zdjęć: 1) główne – budynek przy ul. 17 Sierpnia 58 – pod koniec termomodernizacji – 3.III.2020 r.;
2) budynek jw. – początki termomodernizacji – 20.XII.2019 r.; 3) budynek jw. – pierwsze zdjęcie sprzed
ok. 55-60 lat; 4) budynek jw. – drugie zdjęcie sprzed ok. 55-60 lat.

Referat Inwestycji i Pozyskiwania Środków Pozabudżetowych